Grand Prix Malezji Formuły 1

Ostatnia niedziela marca upłynęła nam w bardzo szybkim tempie, a to za sprawą wyścigu F1. Kilka godzin przed startem pojawiliśmy się na torze Sepang, poza kilkoma stoiskami z gadżetami F1 i punktami gastronomicznymi nie było nic ciekawego do roboty.

Już około 2 godziny przed startem siedzieliśmy w naszym sektorze naprzeciwko pit stopów. Oczekiwanie na wyścig wcale nie było nudne, bo wzięliśmy ze sobą lornetkę, która umożliwiła nam podglądanie ekipy każdego kierowcy i przygotowania bolidów w boksach. Ja też miałam wtedy wystarczająco dużo czasu na przygotowanie do wyścigu – wujek google i ciocia wikipedia pomogli mi szybko nadrobić zaległości i już kojarzyłam przypisane do boksów nazwiska kierowców z ich wizerunkami.

W końcu nadszedł czas startu, silniki zawyły, ale nie na tyle głośno na ile to sobie wyobrażaliśmy. Stopery do uszu okazały się zbędne, bo od sezonu 2014 wprowadzono nowe, bardziej ciche silniki. Prędkość z jaką przejeżdżały bolidy powodowała szybkie ruchy głów wszystkich widzów. Nie było możliwości, aby wzrokiem nadążyć za każdym z nich, dopiero przy kolejnych okrążeniach, kiedy odstępy między kierowcami były większe łatwiej przychodziło skoncentrowanie się na jednym z 19 bolidów. Byliśmy świadkami kilku szybkich zmian akcji, kiedy to na prostym odcinku przed nami, nagle zmieniały się pozycje kierowców w klasyfikacji. Wszystko działo się w ułamkach sekund… nawet zmiana opon w pit stopie następowała w mgnieniu oka, najlepiej było w ogóle nie mrugać 🙂 Tempo w jakim działa obsługa techniczna w pit stopie jest nie do opisania! Warto było zobaczyć to na własne oczy.

Gdyby nie relacje na żywo na sportowych portalach internetowych nie wiedzielibyśmy za dużo na temat sytuacji na torze. Alex przez niemal 1,5 godzinny wyścig na bieżąco śledził aktualne pozycje zawodników, dzięki temu byliśmy świadomi tego co się aktualnie działo. Po 56 okrążeniach i zaciętej walce z Lewisem Hamiltonem (Mercedes) metę jako pierwszy przejechał Sebastian Vettel, a trzeci w kolejności dojechał Nico Rosberg (Mercedes). Cóż za radość wybuchła wśród kibiców Ferrari, ludzie zaczęli przeskakiwać przez trybuny i wbiegać na tor, aby zobaczyć zwycięzców stojących na podium.

Przez cały wyścig panowała piękna słoneczna pogoda, liczyliśmy choćby na mały deszczyk, który z pewnością namieszałby w sytuacji na torze. Zaczęło padać dopiero niespełna po godzinie od zameldowania się zwycięzcy na mecie Grand Prix Malezji. W drodze na parking z ciekawości zaszliśmy pod scenę, na której lada moment miał się rozpocząć koncert. Niestety zamiast Lenny’ego Kravitza, który zrezygnował niemalże w ostatniej chwili, pojawiły się azjatyckie gwiazdeczki muzyki pop, na które czekała rzesza nastoletnich fanów. Koncert okazał się na tyle słaby, że pozostało nam jedynie przeczekanie deszczu pod namiotem w pobliżu sceny i natychmiastowy powrót do samochodu.

Tak jak obiecaliśmy, kilka miesięcy od naszej pierwszej wizyty wróciliśmy na tor Sepang. Tym razem emocje były zdecydowanie większe, ale nie na tyle duże, abyśmy nagle stali się fanami F1. Fajnie było zobaczyć z bliska ścigające się bolidy i całe to zamieszanie wokół boksów i przy pit stopach. Po tym wszystkim zgodnie stwierdziliśmy, że warto było skorzystać z bliskości toru, a to jednorazowe doświadczenie w pełni zaspokoiło naszą ciekawość w dziedzinie wyścigów F1.

Zobacz także wpis: Sepang – tor F1

Reklamy

Spotkanie wielkanocne w Ambasadzie RP w KL

W ubiegłym tygodniu Ambasada RP w Kuala Lumpur zorganizowała wielkanocne spotkanie dla Polonii mieszkającej w Malezji.

Przegapiliśmy część oficjalną spotkania, bo zakorkowane, jak zawsze w piątkowy wieczór, KL uniemożliwiło nam dotarcie na czas. Już od wejścia słyszeliśmy gwarne rozmowy, co oznaczało, że przyjęcie rozkręciło się na dobre. Postanowiliśmy szybko złapać jakąś przekąskę i wtopić się w tłum. W tym momencie prysnęły marzenia Alexa o żurku, na stole rządziły malezyjskie potrawy i desery, a do tego piwko i wino w kieliszkach z orzełkiem. Najmłodsi w czasie spotkania zajmowali się kolorowankami i malowaniem pisanek.

Ambasada RP w Kuala Lumpur zajmuje duży budynek nr 10 przy ulicy Lorong Damai 9, Off Jalan Damai. Sekcja Konsularna otwarta jest: we wtorki (10:00-12:00), w środy (12:00-14:00) i w czwartki (10:00-12:00), wejście od tyłu budynku.

Same święta Wielkiej Nocy w Malezji są praktycznie niezauważalne, w centrach handlowych nie ma dekoracji z barankami, kurczaczkami itp. Jednak bystre oko dostrzeże bazie w Chinatown, a w niektórych sklepach wielkanocne dekoracje i słodycze. W czasie świąt nie ma żadnego dnia wolnego od pracy.

Chiński Nowy Rok | Świątynia Thean Hou

Upłynął już ponad miesiąc od rozpoczęcia Chińskiego Nowego Roku (Święto Wiosny). Jego data jest ruchoma i przypada zgodnie z tradycyjnym chińskim kalendarzem, między końcem stycznia a lutego. W tym roku Chiński Nowy Rok rozpoczął się 19 lutego.

To rodzinne święto, więc rozrzuceni po świecie członkowie rodziny wracają w tym czasie do swoich domów. W wieczór poprzedzający rozpoczęcie Nowego Roku odbywa się kolacja w rodzinnym gronie i przekazywanie prezentów – głównie koszy z chińskimi art. spożywczymi i pieniędzy (symboliczne kwoty RM2, RM5) w ozdobnych kopertach tzw. hong bao. Później wszyscy wspólnie oglądają w telewizji, transmitowany na żywo, koncert noworoczny i pokaz fajerwerków. Coraz większą popularnością cieszą się organizowane z tej okazji, przez restauracje czy hotele, kolacje a nawet bale, za które trzeba oczywiście odpowiednio zapłacić.

Chiński Nowy Rok świętuje się aż przez 15 dni, a trzy pierwsze są dniami wolnymi od pracy. Zgodnie z tradycją, zamężna kobieta pierwszy dzień spędza z rodziną męża, dopiero drugiego dnia odwiedza swoich rodziców. Trzeciego dnia kontynuuje się spotkania rodzinne lub odwiedza się znajomych. Widać, że tradycja powoli zanika, bo moja koleżanka Chinka nie wiedziała co następuje każdego dnia. Wspomniała jeszcze, że 7. dnia wszyscy ludzie obchodzą urodziny, a szyję dziecka owija się nitką makaronu, co ma wróżyć mu długie i zdrowe życie. Ostatni, 15. dzień to festiwal latarni oraz chińskie walentynki, które raczej są formą zabawy niż faktycznie mają na celu skojarzenie par. Dziewczyny na mandarynkach zapisują swój numer telefonu i wrzucają je do rzeki, a zadaniem chłopaków jest wyłowienie mandarynki i zatelefonowanie pod wskazany numer (ominęło nas to wydarzenie, bo akurat wtedy byliśmy w Kambodży).

Obchodom Chińskiego Nowego Roku towarzyszą bogate dekoracje, przystrojone czerwonymi latarniami ulice i świątynie. Na mieście, na osiedlach, jak i w centrach handlowych organizowane są charakterystyczne tańce lwów. W tym czasie odbywa się dużo darmowych imprez z bogatym programem artystycznym i bezpłatnym jedzeniem np. przy galerii ARCH na Placu Merdeka.

W biurach, sklepach i restauracjach często goszczą lwy, bo ich taniec przynosi szczęście i pieniądze w nowym roku.

Taniec lwa, to dopracowany układ choreograficzny. Na jednego lwa składają się dwie osoby, których ruchy w czasie tańca muszą być idealnie ze sobą zsynchronizowane. Najtrudniejszą formą tańca jest skakanie po małych platformach na metalowych słupach:

Drugiego dnia Chińskiego Nowego Roku pojechaliśmy do największej chińskiej świątyni w KL, do której nigdy wcześniej nie było nam po drodze. Do świątyni Thean Hou przyjechaliśmy idealnie na rozpoczynający się pokaz tańca lwów w rytm niemalże ogłuszających werbli i talerzy perkusyjnych. Następnie weszliśmy do sali bankietowej, gdzie po nudnej części oficjalnej (po chińsku, Chińczycy też ziewali) nadszedł czas na pokaz akrobacji, zakończonych losowaniem koszy, rozdawaniem kopert z symbolicznymi sumami oraz napojów i mandarynek.

Miejsce do modlitw w Świątyni znajduje się na najwyższym poziomie, skąd też rozpościera się ładny widok na centrum KL. Bogato zdobiona Świątynia dodatkowo tonęła w czerwonych lampionach.

Na parterze Świątyni są sklepy z pamiątkami i kilka punktów gastronomicznych, których byśmy się tam nigdy nie spodziewali.

W ogrodzie przed Świątynią rozstawione są figury odpowiadające chińskim znakom zodiaku. Musieliśmy tylko odnaleźć nasz rok urodzenia i okazało się, ze Alex jest szczurem, a ja bawołem…

Każdy rozpoczynający się rok jest podporządkowany jednemu z 12 znaków zodiaku. Rok 2015 jest rokiem 羊 Owcy/Kozy (w zależności od tłumaczenia). Owca sprzyja aktywnym i kreatywnym ludziom, którzy w 2015 mają dużą szansę na sukces. Co więcej, owca lubi pokój i harmonię, co ma symbolizować zakończenie wojen na świecie.