Świąteczne Kuala Lumpur

Święta tuż tuż… w Kuala Lumpur już na początku listopada zaczęły pojawiać się świąteczne dekoracje, a w sklepach grano piosenki charakterystyczne dla tego czasu w roku. Pięknie ubrane choinki, mikołaje, renifery oraz świąteczna muzyka – to wszystko nie wystarczyło, abyśmy poczuli tę specjalną atmosferę. Nie wyobrażaliśmy sobie, że Święta moglibyśmy spędzić w Malezji, dlatego aktualnie w te szare dni marzniemy tak samo jak Wy 🙂  Święta w domu!

Świąteczne Kuala Lumpur

Reklamy

Rendezvous Hotel Singapore, Singapur

Hotel Rendezvous znajduje się w centrum Singapuru, w dogodnej lokalizacji komunikacyjnej – przed budynkiem jest przystanek, na którym zatrzymuje się kilkanaście autobusów, a w zasięgu 10 minut piechotą stacja metra Dhoby Ghaut (3 linie). Z hotelu można przespacerować się do popularnej ulicy Orchard, przy której zlokalizowanych jest kilkanaście galerii handlowych, głównie z ekskluzywnymi butikami.

Tuż obok hotelu znajduje się kopitiam (czynny 24/7), na jednej sali jest kilkanaście punktów gastronomicznych oferujących dania różnych kuchni, jest smacznie, a co najważniejsze tanio.

Recepcja hotelu jest niewielka, ale ciekawie zaprojektowana, a obsługa podczas zameldowania była uprzejma. Pokój jak na warunki singapurskie był dość przestronny, łóżko było bardzo wysokie i wygodne. Posiadamy niestety tylko jedno zdjęcie pokoju, na wyposażeniu którego był oczywiście m.in. telewizor i lodówka. W łazience była kabina prysznicowa i japońska toaleta z panelem sterującym (podgrzewana deska, suszarka i inne „bajery”). Tak naprawdę na nic nie narzekaliśmy, pokoje nie były nowocześnie urządzone, ale zadbane i czyste.

Mimo trzydniowego pobytu nie mieliśmy okazji skorzystać z basenu hotelowego, ani siłowni. Na śniadanie mieliśmy szeroki wybór dań z kuchni azjatyckiej oraz europejskiej, a do tego owoce i smaczna kawa.

Noclegi w Singapurze należą do bardzo drogich, hotel Rendezvous jest godny polecenia za dobry stosunek jakości do ceny (ok. 550 zł/2os./noc).

Ocena końcowa: 8/10

Pobyt: maj 2014 r.

Jak się (nie) ubierać w Malezji

Ile razy już wspominałam, że Malezja jest krajem muzułmańskim? Dlatego zanim przeprowadziliśmy się do Kuala Lumpur sprawdzałam informacje na temat zasad ubioru panujących w tym kraju, niestety w internecie natrafiłam na sprzeczne wypowiedzi.

Mężczyźni z reguły nie przywiązują większej wagi do wyboru stroju, walizkę pakują w kilka minut i tak naprawdę nawet nie muszą sprawdzać zasad dotyczących ubioru w kraju, do którego zmierzają. Jeżeli zabiorą ze sobą choćby jedną parę długich spodni, to mają gwarancję, że wszędzie będą mogli wejść (np. świątynie). W przypadku kobiet sytuacja jest bardziej skomplikowana. Myśląc o krajach, w których panuje islam przed oczami pojawiają się nam kobiety w czarnych okryciach, kompletnie zasłaniających ciało oraz noszących hidżab, który zakrywa włosy, uszy i szyję. Podczas wyjazdów do krajów Bliskiego Wschodu zawsze w mojej walizce były długie spódnice oraz bluzki zakrywające ramiona. Będąc gościem w obcym kraju, należy przestrzegać zasad w nim panujących, nawet jeżeli wydają się nam przesadne, trzeba je uszanować.

Pakując się do Malezji można zupełnie zapomnieć o dominującej tu religii. Podejście do ubioru jest zdecydowanie liberalne. Na ulicy spotkać można Malajki noszące czarne, ale najczęściej kolorowe hidżaby i stroje zasłaniające ich aurę – części ciała, które zgodnie z islamem, powinny być zakryte w obecności innych osób. Spotkaliśmy już kilka Malejek, które mimo wyznania, nie na co dzień, a tylko od święta noszą hidżab. Hinduski często ubierają tradycyjne stroje – sari, a noszone przez nie codzienne ubranie jest raczej skromne w przeciwieństwie do Chinek, które potrafią ubrać się bardzo skąpo. Nierzadko można też spotkać kobiety w burkach (z reguły turystki z innych krajów muzułmańskich), a niekiedy nawet mnichów.

Panująca w Malezji swoboda ubioru powoduje, że nigdy nie musiałam ograniczać się podczas wyboru codziennego stroju. Dni są gorące, albo bardzo ciepłe, a wieczory ciepłe przez co 99% rzadziej niż w Polsce używam słów „nie mam się w co ubrać”. Aby wyjść z mieszkania wystarczy założyć sukienkę lub spodenki i bluzkę, a do tego lekkie buty. Nie trzeba zastanawiać się nad tym czy wziąć sweter lub kurtkę, nie mówiąc już o dopasowaniu ich do reszty stroju. Mieszkanie w takim klimacie ułatwia życie kobiecie, w porównaniu z Polską mogę stwierdzić, że aktualnie oszczędzam bardzo dużo czasu spędzanego przed szafą.

Do Malezji najlepiej spakować lekkie i przewiewne ubrania, nie ma potrzeby brania więcej niż jednego swetra, który może przydać się tylko w przesadnie klimatyzowanych centrach handlowych, salach kinowych czy pociągach i autobusach. Jeżeli czegokolwiek zapomnicie nie będzie problemu z zakupem nawet najbardziej wyszukanej kreacji, w Kuala Lumpur znajdziecie sieciówki znane na całym świecie, a rozmiarówka jest standardowa. Problem może pojawić się przy zakupie obuwia, kiedy damska stópka ma rozmiar większy niż 40/41.

Będąc przy temacie ubioru nie można zapomnieć o stosownym stroju do zwiedzania świątyń, meczetów czy kościołów. O właściwym ubiorze generalnie można mówić, gdy zakrywa on ramiona, biust oraz nogi aż do kostek, a niekiedy także włosy (u kobiet). Poza tym często przed wejściem do świątyni należy zdjąć obuwie. W popularnych turystycznie świątyniach, czasami nieodpłatnie, można wypożyczyć chusty oraz płaszcze zakrywające ciało – niestety nie są one pierwszej świeżości. Dlatego, planując zwiedzanie tego typu miejsc, polecam zabrać ze sobą własną chustę oraz wcześniej właściwie się ubrać, np. długa spódnica, bluzka z rękawkiem. Są też wyjątki, gdzie nasze okrycie nie będzie wystarczające, niech przykładem będzie Bali – aby wejść do świątyni należy owinąć się sarong, czyli specjalną chustą zakrywającą nogi (kobiety i mężczyźni) – tanio można zakupić na własność nowe sarong.